The Nocturnal Battle of Chariots

Element szybko dołączył do mojej kolekcji nieoszlifowanych diamentów polskiego undergroundu. Jednak jest kilka takich zespołów w naszym podziemiu, które grają na wysokim, nierzadko wyższym poziomie od tego co dzieje się na powierzchni rynku metalowego w Polsce. Ciekawe czy za jakieś 5-10 lat te zespoły zajmą miejsce starych wyjadaczy? To pokaże niemiłosiernie upływający czas. Powróćmy zatem do teraźniejszości i przeczytajcie wywiad z Andi'm, który rzetelnie i szczerze odpowiedział na moje pytania.

Cześć Andi! Pomyślałem, że tym razem może nie ma sensu przytaczać Waszej biografii i dlatego niech wszyscy zainteresowani skierują swe kroki na stronkę Element (www.element.metal.pl) , ale za to powiedz mi co u Was ogólnie słychać? Jak ma się cały zespół i co tam ostatnio porabiacie?

Siemasz Tom! Zespół ma się dobrze jak na grupę złożoną z ludzi mieszkających od siebie kawał drogi heh :) Jakiś wielkich rewelacji nie ma. Staramy się jeszcze jakoś promować ostatnie nagranie PsychoPhenomenon i intensywnie myślimy o przyszłości. Już minął ponad rok od skończenia pracy nad materiałem i nie spotkaliśmy się z zainteresowaniem konkretnej wytwórni, dlatego poważnie myślimy o dużej zmianie. W zasadzie już wiem, co mniej więcej będzie się z nami działo i co może z tego wszystkiego wyniknąć, ale nie chce teraz o tym mówić, bo najbliższa weryfikacja moich słów nastąpiłaby dopiero za rok, kiedy nagramy następny krążek. Mamy pewną wizję na najbliższy czas, trochę się pozmienia, ale myślę, że na lepsze. Na pewno świat o nas jeszcze nie zapomni.

Teraz czas na wazelinkę hehe. Wprost grzmi podziemie od recek i wywiadów poświęconych Element. Reakcje są naprawdę znakomite. Przyznaj czy spodziewałeś się takiego przyjęcia Waszego ostatniego materiału?

Heh trudno odpowiedzieć mi na to pytanie, ale będę całkowicie szczery w precyzowaniu moich byłych oczekiwań i obecnych obserwacji... Tak, spodziewałem się. Może nie aż takiego przyjęcia, ale byłem pewien, że płytka będzie się podobać fanom metalu. Pewnie to zabrzmiało bardzo pysznie, ale obiecałem być szczery ;) Sami jesteśmy fanami takiej muzy i graliśmy tak jak nam się podobało. Myślę, że z tego w głównej mierze wynika ciepłe przyjęcie tego materiału. Mieszamy kilka stylów ekstremalnego grania, do tego dochodzą klawisze, parę ładnych wstawek, trochę tachniki i solówek, i... robi nam się całkiem ciekawa płytka. Postaraliśmy się też o brzmienie, nagrywając to wszystko w Hertzu. Myślę, że ze względu na te wszystkie cechy materiał zbiera pozytywne recenzje i podoba się metalom.

Nie odbiegam od reszty i także po usłyszeniu Waszego ostatniego wydawnictwa "PsychoPhenomenon" kompletnie odpadłem. Skąd u Was takie zdolności techniczne, pomysły na muzykę, zgranie i wiele innych rzeczy? Jaki szatan Was tego wszystkiego nauczył?

Dzięki:) Nasze zdolności techniczne jeszcze wiele pozostawiają do życzenia i ogólnie powinniśmy o wiele więcej czasu poświęcać na próby, ale teraz niestety nie mamy takich możliwości ze względu na studia. W trójkę z Voitheq'iem i Matt'em chodziliśmy do muzycznej podstawówki. Fil chodził do tej samej szkoły do podstawówki i liceum, a Simon jest teraz na gitarze w Lublinie. Mamy ogólne pojęcie o muzyce i już wcześniej mieliśmy do czynienia z innymi instrumentami muzycznymi. Takie obycie w muzyce bardzo dużo nam dało, dzięki temu patrzymy na muzykę w bardziej profesjonalny sposób i lepiej rozumiemy to, co chcemy grać. Pomysły w głównej mierze powstały w mojej głowie i były upgrade'owane przez zespół. Nasze zgranie mogłoby być jeszcze większe gdybyśmy więcej czasu spędzali razem na próbach, a teraz prawdę mówiąc uważam to za nasz najsłabszy punkt :/

Dlaczego powstał termin neo death? Myślisz, że zwykłe death/black z eksperymentami nie wyczerpuje tematu? Ja osobiście przez neo death rozumiem duże powiązanie Waszej muzyki z elektroniką, syntezatorami, eksperymentem. Jak Ty to postrzegasz?

Uważam, że stwierdzenie death/black jest zbyt wąskie, nawet z dodatkiem "z eksperymentami". Sam gatunek death/black wydaje mi się już bardzo wyjałowiony i każdy zespół grający ciężej od heavy i szybciej od doom już sam z siebie kwalifikuje się do tego gatunku. W przypadku nas zupełnie mnie to nie satysfakcjonowało. Fakt faktem, gramy szybko i ciężko, ale do tego dochodzi jeszcze mnóstwo innych elementów: klawisze, parę innych rytmów, troszkę elektroniki i melodyjnych wstawek... Używając epitetu death/black musiałbym dodać do tego jeszcze około pięciu innych przymiotników. Zważywszy, że brzmienie jest dosyć nowoczesne, uznałem, że nazewnictwo neo death dobrze pasuje, nieźle brzmi i jest świeże, a trochę świeżości zawsze się przyda. Każdy kto recenzuje naszą płytkę lub jej słucha, sam może nas jakoś określić i na pewno żaden z nas nie miałby o to pretensji :)

Sesja w Hertz Studio była na pewno rozsądnym wyborem. Jednak nie uwierzę, że na obecny dzień nic byś nie zmienił na "PsychoPhenomenon". Co jest wg Ciebie najsłabsze na tej płycie?

Nie mogę udzielić pełnej odpowiedzi na to pytanie, bo mogłaby to być antyreklama. Jest parę rzeczy, które chcielibyśmy zmienić i nad którymi chcielibyśmy więcej popracować. Ale w studio nie mieliśmy nieskończonej ilości czasu. Na pewno na następny materiał będziemy musieli być lepiej przygotowani jako zespół i inaczej zabrzmimy.

Co widnieje na okładce "PsychoPhenomenon". Ja myślę, że jest to jakaś przeróbka. Ale czego? Kolażu, obrazu, rysunku? Wytłumacz, co tam się znajduje...

Hehe! Najfajniejsze jest to, że na początku sami nie wiedzieliśmy co tam jest, a kumpel, który nam robił okładkę później zdradził co tam się znajduje :))) Masz w pewnym sensie rację, bo jest to obrazek złożony z innych obrazków i konkretnie przerobiony, tworząc to dziwne coś co jest na naszej okładce. Niestety nie mogę powiedzieć, co tam jest. Wie o tym kilka osób i niech tak zostanie. Na pewno da się tam zauważyć trzy rzeczy. Inne są nieznane nawet mi i są niemożliwe do wyróżnienia ze względu na jednolitą kolorystykę i ogólny chaos. Okładka świetnie pasuje do tytułu płyty, a jej interpretację i rozszyfrowywanie pozostawiamy słuchaczom.

Czy staraliście się nadać jakiś rodzaj klimatu Waszemu wydawnictwu? Wiesz, wg mnie istnieje tam właśnie jakaś nietypowa, mroczna atmosfera. Efekt uboczny czy z góry zamierzony?

Nie mieliśmy żadnego konkretnego zamysłu. Chcieliśmy, żeby płyta wyglądała niekonwencjonalnie jak na zespół metalowy, tj. dominacja koloru białego - białe etui (czasem są wyjątki, gdy mi się już skończą), zdjęcie awangardowo przerobione w kolorystyce czarno-biało-bordowej, okładka biało-brązowa. Ale rzeczywiście jest w tym coś mrocznego na swój sposób. Tytuł płyty PsychoPhenomenon i psychodeliczna okładka stwarzają pewien klimat. Utwór tytułowy, znacznie różniący się od innych, świetnie odzwierciedla tę atmosferę. Może trochę się rozmijamy z tym co gramy, tzn. mocno rozszerzony death/black;) ale nie chcieliśmy mieć ognia, śmierci i tym podobnych rzeczy na okładce.

W podziemiu na promocję narzekać to nie możecie. Gorzej z wydawcą a przecież do niejednego labelu słaliście Wasz materiał. Wiesz, sam się dziwię, czemu nikt nie zdecydował się jeszcze wydać "PsychoPhenomenon". Pewnie te bezowocne czekanie wyrobiło w Was pewien pogląd na scenę i wszystko, co jest z nią związane. Może podzielisz się Twoją opinią z naszymi czytelnikami?

No tak. My też jesteśmy niezadowoleni z tego, że do tej pory nie znaleźliśmy wydawcy. Nie pierwszy raz wysyłaliśmy materiał do wytwórni, wcześniej przy okazji demo Daemonopolis. Wtedy rzeczywiście nie mogliśmy się spodziewać czegoś wielkiego, ale mimo to Daemonopolis było wydane na splicie kasetowym przez Apocalypse Production. Z Psycho sytuacja jest tym gorsza, gdyż jest to gotowy materiał do wydania, tzn. długa, dobrze nagrana płyta. Nasze nastroje w stosunku do tego tematu są teraz fatalne. Moje zdanie na ten temat jest takie, że wytwórnie za bardzo boją się inwestować w młode zespoły. Może rzeczywiście mają powody, ale osobiście słuchając opinii o nas, nie sądzę, żebyśmy przynieśli straty, ale cóż. Myślę, że jak tak dalej pójdzie w pewnym momencie trzeba będzie pokazać wytwórniom... fuck'a.

Jak myślisz, czemu takie dość nowatorskie zespoły jak chociażby Strommoussheld, Atrophia Red Sun, zyskały poparcie wytwórni? Przecież te bandy także grają niesztampową i raczej trudną w odbiorze muzykę.

Na każdy rodzaj muzyki jest pewne zapotrzebowanie. Widocznie te dwa i parę innych to zapotrzebowanie zaspokajają. Niemniej jednak uważam, że gramy mniej niesztampowo i prościej niż niesztampowo i trudno w odbiorze... - mam nadzieję, że za bardzo nie namieszałem ;) Nie wiem jak ze Strommousheld, ale Atrophia Red Sun już wcześniej byli wydawani. Wydaję mi się, że poparcie wytwórni wynika z tego, że te zespoły są już po prostu znane i np. w przypadku Atrophii nie trzeba do niej przekonywać rzeszy Krakowian. Promocja takich zespołów jest z tego powodu łatwiejsza. Ale też nie przesadzajmy w drugą stronę. Nie ubliżając Atrophii (sorry, że tak sie przyczepiłem tego zespołu, ale po prostu traktuję to jako przykład), nie sądzę, aby wielu metali powiedziało, że to jest ich ulubiony zespół, ba, nie sądzę, żeby umieścili go w swojej pierwszej piątce czy dziesiątce. Wiadomo, do takich zespołów odnosi się z dużym szacunkiem, że grają ambitnie, itp. Ale ludzie wolą płyty prostsze, bardziej na jedno kopyto, łatwiejsze w odbiorze. Uważam, że jest dobitna przewaga po prostu fanów nad koneserami muzyki. Wydaje mi się, że istnienie takich zespołów na rynku wynika właśnie z tej proporcji - porównajmy wydawane zespoły awangardowe z masą trash, heavy, speed, death, black, gothic... - rachunek jest prosty.

Jak Wasza muzyka sprawdza się na żywo? Nie macie problemu z odgrywaniem tych wszystkich partii na koncertach? Jakie uzyskujecie brzmienie na gigach i czy pozwala ono na usłyszenie większości tych smaczków, które występują na płycie?

Z tym jest duży problem. Nie gramy wiele, bo trudno jest zorganizować pięć osób z różnych miast. Nie graliśmy na dużych koncertach z bardzo dobrym sprzętem i brzmienie pozostawiało wiele do życzenia. Partie gitar, garów i wokali są ok do wykonania, ale klawisze są wręcz niemożliwe. Matt dysponuje Korg'ami, a ja całość stworzyłem na Ensoniq'u i tak też to było nagrywane. Klawisze mają kilka ścieżek i Matt, może grać tylko uproszczoną wersję i nie z dokładnie takimi samymi barwami. Musiałby być playback na klawisze, a możliwości sprzętowe nam na to na razie nie pozwalają.

Co do gigów to jeszcze zdradź mi w jaki sposób ludzie bawią się przy Waszych dźwiękach. Kontemplują o co chodzi w tym wszystkim, czy raczej może szaleją, moshują i tryskają energią?

Hehe! Ci, co już nas znają, potrafią bawić się do naszej muzyki. Ale jak ktoś nas widzi pierwszy raz to stoi i z wielkim zainteresowaniem patrzy się, co się dzieje. Opinie po koncertach są świetne, ale dla nas jest to trochę dziwne jak ludzie wolą się na nas patrzyć niż się bawić do muzy. Na szczęście wiemy, że patrzą nie z nudów, tylko że jest po prostu na co;) Staramy się robić niezłą masakrę na scenie, a zabójcze tempo i head banging bardzo temu sprzyjają :)

Promujecie się na wszelki sposób: Internet, flyersy, radio, pewnie jeszcze w jakiś newsletterach, papierowych zinach itd. Specjalnie pomijam koncerty. Jaka forma promocji odpowiada Wam najbardziej i która daje najlepsze rezultaty?

Trudno mi jest ocenić, która forma promocji jest najlepsza. Na pewno najprostszą i najtańszą jest internet, myślę, że też tą lepszą od innych. Pewnie dlatego nie ma zbyt wielu namacalnych obiektów naszej promocji. Możliwe, że to jest nasz błąd, ale jakoś się złożyło, że skoncentrowaliśmy się na internecie. Po wysyłaniu płyt do wytwórni i po braku rezultatów trochę opadły siły w zaangażowaniu w tą "namacalną" promocję. Mamy jednak niemałą ilość recenzji, są też wywiady, więc chyba nie jest tak tragicznie. Po za tym w internecie informacje szybciej się niosą i już bardzo wiele ludzi ma do niego dostęp. Również strona internetowa dostarcza więcej info o zespole i przedstawia go w pełniejszej krasie niż chociażby flyers.

Jest jednak jeden minus, jaki tyczy się "PsychoPhenomenon". Otóż nie wydrukowaliście we wkładce tekstów. Dlaczego? Nie przywiązujecie zbytniej uwagi do liryków czy po prostu zabrakło Wam kasy na druk?

Brak tekstów nie wynika z tego, że są bez znaczenia (choć w zasadzie mało maniaków metalu je czyta), a tym bardziej nie z tego, że nie mieliśmy kasy na druk. Oczywiście byłoby trochę drożej, ale nie dramatycznie. Przy okazji Daemonopolis drukowaliśmy lyrics, a tym razem po prostu nie. Zależało nam na prostocie i małej złożoności wkładki, dlatego składa się z okładki i info ze zdjęciem umieszczonym po drugiej stronie. Mając na uwadze drukowanie tekstów, wkładka zamieniłaby się w książeczkę, a tego nie chcieliśmy. Poza tym miało to być tylko promo, a nie płyta do sprzedaży. Chcieliśmy, żeby wydawnictwo było po prostu ładne.

Od czasu wydania "Psychophenomenon" upłynął już przeszło rok. Kiedy nagracie coś nowego? Macie już jakąś wizję kolejnego materiału? Myślisz, że będzie to kontynuacja tego co znalazło się na "Psychophenomenon".

Planujemy zarejestrować coś nowego dopiero za rok. Powody są takie, że na tych wakacjach nie ma czasu na zrobienie tego. Nie ma jeszcze gotowych kawałków, ani konkretnego konceptu. Ja będę teraz nieobecny przez cztery miesiące i nie ma sposobu, żeby ruszać z jakimś nagrywaniem. Nad utworami w wakacje będą w głównej mierze pracować Voitheq i Fil. Na pewno później to wszystko jeszcze ulegnie pewnym zmianom i nie jestem w stanie teraz przewidzieć dokładnie, co będzie nagrywane za rok. Będzie inaczej w odniesieniu do tego co teraz ze sobą prezentujemy i z pewnością będzie to duże zaskoczenie z naszej strony.

Co sądzisz o Waszych wcześniejszych wydawnictwach? Nie miałem ich okazji usłyszeć, ale z tego, co pisze na Waszej stronie, raczej nie były one czymś szczególnym. Chyba, że jest inaczej?

Pierwsze demko "Dream in black" było nagrane podczas próby i brzmiało tak tragicznie, że nigdzie go nie wysłaliśmy. Do tej pory tylko niewiele osób je słyszało. To było jeszcze za czasów kiedy łoiliśmy po norwesku z klawiszami ;) "Daemonopolis" było nagrane rok później w Manek Studio w Sanoku. Było o wiele lepiej w porównaniu do pierwszego demka. Muza była lepsza i bardziej techniczna, już trochę podchodziliśmy pod death. Brzmienie nie było rewelacyjne, ale Daemo było szczęśliwie wydane przez Apocalypse Production. Na pewno te demosy mają duże znaczenie w naszej historii, ponieważ przypominają nam jak nie chcemy grac ;) hehe żartuje ;))) Ale trochę prawdy w tym jest. Nie mamy zbyt wielu sentymentów do starych kawałków, bo mamy dużo pomysłów na nową muzę przechodzącą w inne gatunki. "Daemonopolis" zawsze można jakoś dostać od nas, ale niech nikt nie oczekuje, że kiedyś wrócimy do przysłowiowych korzeni. Ja osobiście już w ogóle tego nie słucham i nawet mi się to nie podoba. Powodem jest cienkie brzmienie, bo same kawałki są ok i jestem pewien, że by były zajebiste, jakby zabrzmiały jak należy. No, ale cóż, to jest już przeszłość i nie oglądajmy się za siebie.

Teraz seria pytanek luźniejszych. Z tego, co usłyszałem na "PsychoPhenomenon" wnioskuję, że jesteście otwarci na wszelką muzykę i zapewne nie siedzicie w jednym stylu non-stop. Czego ostatnimi czasy słucha Andi?

Zgadza się. Słuchamy różnorakiej muzy, ale wszystko mieści się w kanonach ciężkiego grania. Trudno mi pisać o obecnych upodobaniach innych, ale ja ostatnio jaram się Fear Factory "Archetype" i Korn "Take a look in the mirror". Te dwie najnowsze płytki tych zespołów są po prostu zajebiste! Świetnie brzmią i mają w sobie olbrzymią energię. Są dopracowane do szczególików i to mi się w nich najbardziej podoba. Nowy Fear Factory miażdży swoją perfekcyjnością gry gitar z perkusją, wokalami i aranżacją płyty. W Kornie bas brzmi jak nigdzie, rożnorodne wokale Jonathana, ciężar, prostota w połączeniu z melodią w refrenach są genialne. Te płyty są inteligentne, dosłownie każdy numer mi się na nich podoba. Ostatnio trochę wyszedłem z klimatów death, itp., ale ekstremalna muza dalej mi się bardzo podoba. Mam nadzieję, że nam się nie oberwie za moje obecne upodobania od maniaków death i black, ale nie mogę się w kółko jarać blastami i growlem z piekiła rodem ;)

Jaka muzyka sprawia, że czujesz dreszcze na ciele?

Chyba, żadna jako gatunek. Są po prostu takie zespoły i takie płyty, które są wyjebane w kosmos ;) Ostatnio są nimi te, o których pisałem w poprzednim pytaniu :) Po za tym świetne są Slipknot, Pantera, Nile, Hate Eternal, a z tych dawniejszych Emperor, Arcturus... Z biegiem czasu zmieniają mi się trochę gusta ;)

Wasz skład od początku jest niezmienny. Nie boisz się, że coś nagle może pęknąć? Przypuśćmy, że nastąpiłaby taka sytuacja - co wtedy?

:) Nie boję się, że coś może pęknąć. Wiemy, że jesteśmy dla siebie witalni i, że tylko z nami każdy z nas może zrealizować się najbardziej, jeśli chodzi o muzykę. Jesteśmy bardziej rodziną, dobrze się znamy i rozumiemy. Wiemy, czego chcemy i razem posuwamy się do przodu. Ale możemy założyć, że następuje taka sytuacja., kłócimy się nie wiem o co i już nie gramy. Pewnie jeszcze tego samego dnia bym pogadał z Voitheq'iem i doszlibyśmy do wniosku, że dalej chcemy coś grać. Więc już całkiem abstrakcyjnie zakładając, tworzymy nowy zespół. Telefon do Fila: "Pograłbyś na garach, taką i taką muzę i w takim i takim zespole?", Filu: "Ok.". Tak samo z Simonem i Matt'em. Nie ma bata, żeby to się rozleciało. Może się zmienić muza i cokolwiek innego, ale skład nie. Może kiedyś postanowimy przestać grać, ale będzie to nasza wspólna decyzja, a nie konflikt w zespole. Oczywiście nie można nic na 100% zakładać, ale na chwile obecną wszyscy mamy takie zdanie.

Patrząc się na Wasze fotki z sesji fotograficznych za żadną cholerę nie uwierzyłbym, że wykonujecie dość ekstremalną muzykę. Głupi ten, co osądza innych po wyglądzie! Ale jak zapewne doskonale wiesz wielu ludzi parających się metalem dba o swój image nosząc długie włosy, naszywki, koszulki i inne duperele. Nie mówię, że Wy akurat nie dbacie o Wasz wizerunek. Może chcecie być niezależni od reszty a może jest to właśnie image zespołu Element? A może w ogóle się tym nie przejmujecie?

Hehe:) Nasz image wynika z tego, że ubieramy się tak jak nam się podoba i jak nam jest wygodnie. Kiedyś wyglądaliśmy tak jak to opisujesz w pytaniu, ale powoli się to nam zaczęło nudzić. Przez całe liceum wyglądałem jak metal. W czwartej klasie ściąłem włosy, bo mi wypadały i byłem już nimi znudzony. Koszulki z obrazkami i logami też mi się znudziły. Szukałem czegoś innego, czegoś dla odmiany. To samo tyczy się innych. Nasz niemetalowy image wynika z tego, że stwierdziliśmy, że nie ma potrzeby już manifestować wyglądem tego, czego słuchamy, ale raczej odmienność swojej własnej osoby. Wiele okolicznych metali nas za to wyklinało, ale jest to po prostu beznadziejne pieprzenie. Nie musimy wyglądać jak metale, wystarczy, że damy komuś naszą płytę i wszystko będzie jasne.

Co można życzyć Element na przyszłość?

Wydania płyty i sukcesu komercyjnego na świecie ;)

Dobra Andi, myślę, że wypytałem Cię o wszystkie sprawy, które mnie frapowały. Do kolejnego wywiadu mam nadzieję! Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam cały zespół! Ostatnie słówko na sam koniec należy do Ciebie...

Metale! Odwiedźcie naszą stronę http://www.element.metal.pl/, sprawdźcie nasz music i inne rzeczy dotyczące naszego zespołu - recenzje, wywiady, bio, fotki... Nie stracicie czasu! Kontaktujcie się z nami! Cheeeeerz!

Tom

© Element 2007