
Multum In Parvo
Całkiem niedawno było mi dane zapoznać się z "PsychoPhenomenon" - krążkiem obiecującego Element, którego kwatera główna mieści się w Iwoniczu Zdrój. Całkiem przypadkowo skontaktowałem się z Andim, odpowiedzialnym z bas i wokal w kapeli, i po czterodniowej sesji na... GG możecie przeczytać co ciekawego ma do powiedzenia jeden z twórców "PsychoPhenomenon". A jest tym ciekawiej, że poruszamy całe gros problemów związanych z biznesem muzycznym, z którymi borykać się musi każda młoda kapela... Przed Wami Andi!
Witaj Andi. Na dzień dobry powiedz mi co skłoniło panów z Iwonicza Zdrój do założenia kapeli (było nie było) metalowej.
W ósmej klasie podstawówki spontanicznie na lekcji religii ja i Matt postanowiliśmy założyć zespól.
Hehehe! To dobre! I co, młóciliście dla Szatana Black Metal?
Och, nie! Na początku to było gadanie i marzenia. Ustanowiliśmy konkretny skład jakiś czas później - zajęło nam to około roku. Na gitarzystów wzięliśmy: naszego kumpla z klasy Voitheq'a i mojego kolesia Simona, który udzielał się w zespole Sore (HailS!). Perkusistą został nasz kumpel Fil. Wszyscy oprócz Simona znaliśmy się wcześniej i bardzo dobrze się wszystko złożyło.
No, to wszystko brzmi bardzo pięknie. W takim razie jako doszło do tego, że zaczęliście łupać? Z tego co udało mi się o was dowiedzieć, graliście bardziej pod Norwegię niż w obecnym dość ciekawym stylu.
Zgadza się. zaczęliśmy od symfonicznego Black Metalu. Warto wspomnieć, że wtedy dopiero ja i Voitheq sprawiliśmy sobie instrumenty do metalowego łupania. Ogólnie cechował nas brak jakiegokolwiek doświadczenia. Głównym instrumentem były klawisze, a reszta była tak jakby pod spodem, szczególnie gitary. A na garach... hehehe - blasty!
Hahahaha... to powiedz mi w takim razie ile czasu mija od kiedy stworzyliście pierwszy wspólny kawałek?
Pierwsze numery powstały około 3,5 roku temu. Wówczas na wakacjach nagraliśmy pierwsze demko "Dream In Black". Straszne brzmienie - dlatego praktycznie się tym nie zajmowaliśmy. Potem wyjechałem na pół roku do USA. W wakacje 2001 zrobiliśmy nowe numery, które znalazły się na nagranym w 'Manek Studio" "Daemonopolis". Widać już tam wyraźny postęp. Myślę, że szkoła muzyczna do której chodziliśmy (tzn. ja, Voitheq, Matt i Fil) dała nam bardzo dużo. Wiedzieliśmy na czym polega muzyka i byliśmy z nią obyci. Dlatego postępy w grze na instrumentach czyniliśmy dość szybko. Wiadomo - im lepiej potrafiliśmy grać, tym bardziej techniczny i skomplikowany materiał musiał powstać... 'PsychoPhenomenon' nagrany w Hertzu jest tego dobrym dowodem. Począwszy od prostego Sympho Black Metalu, poprzez Sympho Black/Death doszliśmy praktycznie do całkiem Death Metalowego, przyprawionego klawiszami krążka.
"PsychoPhenomenon" to materiał dość złożony. Jak długo siedzieliście na próbach, żeby stworzyć coś takiego?
Część materiału powstała na odległość. W większości to moje kompozycje. Do kilku numerów nagrałem gary na klawiszach z uproszczoną ścieżką melodyczną i rozesłałem to do kolesi gdy trwał jeszcze rok akademicki. Na dobrą sprawę te kawałki były już tylko do odtworzenia i upgrade'owania przez resztę zespołu. Reszta numerów powstała już na wakacjach 2002. Gitary aranżowaliśmy wspólnie z Voitheqiem i Simonem, a do tego powstawały gary. Później parę prób z Filem (gary) i numery już były gotowe. Klawisze stworzyłem pod resztę instrumentów w charakterze dopełnienia i urozmaicenia. Przed wejściem do studia ostro łoiliśmy, tak, żeby wszystko poszło w miarę dobrze. Z klawiszami jest inaczej, bo na próbach te rzeczy są w zasadzie nie do zagrania, gdyż jest zbyt dużo ścieżek. W efekcie klawiatury nagrałem ja z Voitheq'iem już w studio i wtedy wszyscy wiedzieli jak one faktycznie wyglądają. Cała płyta jest bardzo zróżnicowana. Może to źle, a może dobrze, ale akurat takie rzeczy grały mi w główce. Jest jednak pewne, że to się nam wszystkim spodobało i byliśmy zadowoleni, że każdy numer potrafi zaskoczyć czymś zupełnie innym.
Jak szła wam współpraca z braćmi Wiesławskimi w Hertzu? Kupili was na pniu i pojechaliście z materiałem szybciutko, czy może zajęło wam to trochę czasu?
Mieliśmy z góry ustalone, ze mamy nagrać materiał w dziesięć dni. Chcieliśmy jeszcze wtedy zrobić mixy, ale nic z tego nie wyszło. Materiał był dość trudny do nagrania, bo jest po prostu skomplikowany. Naszym wielkim błędem było to, że nie uczyliśmy się go grac do metronomu. Metronom musielibyśmy programować, bo zdarza nam się zmienić metrum. Na pewno na następne nagranie o to zadbamy, bo to znaczne ułatwienie pracy w studio. Bracia Wiesławscy okazali się profesjonalistami, tak jak się spodziewaliśmy po rekomendacji Decapitated. Dobrze nam się pracowało i jestem zadowolony z ich roboty. Widać było, że nie chcą odstawić fuszerki i oceniając czas jaki mieliśmy na nagranie, pokierowali naszą pracą jak najlepiej. Można by spędzić na nagrywaniu czegokolwiek bardzo dużo czasu, ale trzeba było się sprężać, mając na uwadze to, że ma być dobrze. Jednym słowem Hertz jest bardzo OK. Poza tym, materiał zmiksowaliśmy na początku stycznia w trzy dni. Jak na mix to nie jest dużo, ale cóż, musieliśmy się liczyć z pieniędzmi (bo nie jest to tania zabawa) i z terminami w Hertz Studio. Później mastering, też w Hertzu, i płytka była gotowa. Nie pamiętam dokładnie daty, ale była to wiosna.
Jak odbierana jest wasza płytka przez ludzi? Widziałem odzew z Grecji i chyba z Belgii.
Płytka jest odbierana bardzo dobrze. Bardzo wielu ludziom się podoba i zgarnęliśmy kilka zajebistych recenzji, co mnie bardzo cieszy. Równie miłe jest to, że ludzie z zagranicy piszą tak pochlebne opinie (zapraszam na stronę do działu media www.element.metal.pl). Niektóre sformułowania w zagranicznych recenzjach są po prostu niesamowite. Ponad to, płytka była grana w audycjach radiowych w Serbii, Grecji i Belgii. W Polsce też jest miło jeśli chodzi o recki i opinie. Niestety z wytwórniami troszkę gorzej...
Teraz mi powiedz w jakim kierunku zamierzacie pójść z Element? Macie jakieś konkretne wyznaczniki?
Jesteśmy teraz w malej kropce jeśli chodzi o nasza muzę. Wiesz, tak się zastanawiamy, bo na dobra sprawę myślimy, ze materiał jest całkiem, całkiem. Jednak wytwórnie, do których dotychczas wysłaliśmy nasz materiał są nieco innego zdania. Szkoda, że nie podzielają opinii naszych recenzentów. Na pewno wyślemy płytkę do wielu innych wytwórni. Pewnie będą to wytwórnie trochę mniejsza od tych, do których się dotąd przymierzaliśmy. Kontrakt byłby świetną sprawą, bo uwolniłby nas w pewnym sensie od spraw organizacyjnych. Co będzie, to będzie. Myślę, że nawet jeśli nie podpiszemy kontraktu z tym materiałem, to nie załamiemy się i dalej będziemy robić swoje. Co do następnego nagrania i kierunku naszej progresji na razie nie chce zdradzać zbyt wielu szczegółów. Jesteśmy już w trakcie tworzenia nowych kawałków i mogę powiedzieć, ze będą dużym zaskoczeniem z naszej strony. Trochę się pozmieniało i nie wiem czy chcemy grac tak jak dotychczas. Jak na razie, taka gra nie przyniosła nam rezultatów w postaci umowy. Ale bez obaw - nie zejdziemy na psy i nie uraczymy nikogo komerchą tylko po to, by zaistnieć. Ale trochę przestały nas rozbrajać blasty i połamane riffy. Teraz będzie troszkę prościej, znacznie bardziej rytmicznie i z większym kopem. To, co teraz tworzymy powinno się doskonale sprawdzać na koncertach. Heh, muszę to w końcu powiedzieć... Ostatnio duży wpływ mają na nas takie zespoły jak Slipknot, Pantera i Korn. Tyle mogą na dziś powiedzieć. Ale gwarantuję, kochane Metale, że będzie zajebiście i dalej ciężko, tak, jak wszyscy tego chcemy.
Zastanawia mnie sprawa jak stoicie z koncertami. W końcu zebrać rozrzucone po kraju Elementy do kupy to, z tego, co wiem, niezła impreza!
No tak, to bardzo trudne. Już parę razy się na tym niestety przejechaliśmy i straciliśmy fajne okazje. Ciężko jest zebrać ludzi kolejno z: Warszawy (ja czyli andi), Krakowa (Voitheq), Lublina (Simon), Rzeszowa (Fil) i Krosna (Matt). Po tych przejściach jesteśmy jednak całkowicie zdeterminowani żeby zagrać gdziekolwiek. Wiemy, że koncerty to świetna promocja zespołu i staramy się grać gdzie tylko się da. Ból w tym, że w naszych okolicach się praktycznie nic nie dzieje i musimy szukać gdzie indziej. Tak więc, apeluję do wszystkich organizatorów koncertów, żeby się z nami skontaktowali! Na pewno nie zawiedziemy i będzie niezły wykurw (przynajmniej tak dotąd było i ludzie byli na maksa zadowoleni). Nie bierzemy żadnej kasy za koncerty, a jak już to koszty podroży i to też znacznie zmniejszone - często dokładamy do tego, żeby zagrać i pokazać się publice. Zależy nam na tym, żeby się pokazywać i dawać koncert z pełna klasą.
Jedziemy dalej. Mówiłeś coś o wytwórniach. Celowaliście w potentatów, czy w coś mniejszego? No i co im się nie podobało w waszym stuffie?
Wiesz, mi się wydaje, ze to są zwykle wytwórnie. Ale to chyba jednak potentaci. Po prostu słałem płytki do tych wytworni, które znałem, a muszę przyznać, że głęboko w tych sprawach nie siedzę i głęboko nie szperałem za adresami. Teraz zajmę się tymi trochę mniejszymi, które musza zaryzykować, żeby wyrobić swoją markę i w tym celu inwestują w mniej znane zespoły. Np. Nuclear Blast nie kupi małego zespołu, gdyż ma tak wiele znanych i może przebierać w ofertach wielkich kapel. Tak samo, znana kapela nie pójdzie na ugodę z wytwórnią, która może jej zapewnić nakład 1000 sztuk. Może u mniejszych labels będziemy mięć więcej szczęścia, fajnie by było. Hmmm.... a cóż im się nie podobało w naszym stuffie, tego nie wiem. Już tak wiele osób stwierdziło, ze jest zajebisty i tak samo wiele się dziwiło, ze nie mamy kontraktu, a jednak. Tak jak wcześniej wspomniałem, szkoda, ze wytwornie nie podzielają zdania tych, którzy recenzują naszą płytkę w Polsce i za granicą, i tych którzy mi mówią wiele miłych słów na jej temat. Cóż, po prostu ciężko jest, ale nie poddamy się, w końcu się uda... Mam nadzieję...
Jak na tle dzisiejszego materiału prezentują się starsze płytki Element?
Chyba zgoła gorzej. Taka jest moja opinia, ale jest wiele ludzi, którym się bardziej podoba 'Daemonopolis' od 'PsychoPhenemenon'. Pierwsze demko jest tragicznie nagrane i w ogóle jej nikomu nie puszczamy. Nawet nie gramy tych kawałków na koncertach. 'Daemonopolis' jest spoko. Jest w miarę dobrze nagrane (tzn. do sluchania z milym wrazeniem). Każde wcześniejsze nagranie jest gorsze pod względem technicznym i kompozycyjnym od 'PsychoPhenomenon'. Im starsze tym gorsze - moim zdaniem 'Psycho' jest full wypas, a tych, którzy go nie słyszeli zapraszam na stronę. Są tam również sample z "Daemo". A przy okazji wpiszcie się do księgi gości!
A nie myśleliście o tym, żeby nieco zmodyfikować starsze numery i wrzucić je razem z nowym materiałem na następny krążek?
Taaaaaa! Takie myśli pojawiają się cały czas. Jednak w naszym przypadku, tzn. zespołu młodego, mającego wiele nowych pomysłów na nowe numery, to raczej nie wchodzi w rachubę. Po prostu stwierdziliśmy, że ponowne nagrywanie zmodyfikowanych starych numerów byłoby trochę strata czasu. Jakby się tak poszczęściło i mielibyśmy zapewniony byt (jeśli chodzi o granie oczywiście), to na pewno byśmy nagrali stare numery w nowym wydaniu jako np. bonus albo prezent dla fanów. Czas w studio jest bardzo cenny dla nas i nie chcemy tracić go na coś, co już było i minęło. Może to przykre, ale trzeba iść do przodu i się nie rozpamiętywać, bo staniemy w miejscu. Zresztą, tak, jak już wspomniałem, nas starsze numery nie bawią tak, jak nowe. Póki co, będziemy nagrywać tylko nowe rzeczy, starsze są zawsze osiągalne dla tych, którzy chcą się z nimi zapoznać.
Teraz coś z zupełnie innej beczki... Jakich kapel słucha się najczęściej w Element?
Teraz to się trochę pozmieniało. Kiedyś był całkiem Death i Black Metalowo. Ale ostatnio wałkujemy Panterę, Slipknot i Korn. Dalej jaramy się Morbid Angel i Hate Eternal... Simonowi np. ostatni Dimmu Borgir strasznie wchodzi. Po prostu lubimy to, co jest na wysokim poziomie jeżeli chodzi o produkcję i technikę. Mamy kilka ulubionych kapel, ale każdego z nas cechują trochę inne upodobania. Mamy o tym pełne info stronce - sprawdźcie koniecznie! Znajdzie się tam nawet Arcturus, Carcass, Cannibal Corpse i Children Of Bodom. Jednak największy wpływ na nasza twórczość maja zespoły, których słucham ja, Voitheq i Fil. oczywiście nie ujmując wpływom innych członków. Nad gitarami pracujemy we trzech (Andi, Simon, Voitheq), a potem do tego gary. Często utwory się modyfikuje, gdy pojawi się jakiś nowy fajny pomysł. Klawisze pozostają w mojej gestii i teraz chyba już nie uraczę wszystkich symfonicznymi wstawkami. Klawiatury będą jednak na pewno, bo Matt jest częścią zespołu i synergia musi działać, nawet jak będzie kręcił adapter.
No chyba nie powiesz mi, że zaczniecie łupać ściemę w stylu Korna czy Slipknot i zarobicie miliony dolarów!
Miliona dolarów to na pewno nie zarobimy choć byłoby milo i może kiedyś się uda. Nie martw się - komerchy nie będzie. Ale też nie sądzą, żeby te zespoły grały bardzo komercyjnie. Po prostu było zapotrzebowanie na taki rodzaj grania. Np. mojemu kumplowi, z którym mieszkam, a który nie słucha Metalu zajebiście podoba się Korn, Slipknot oraz... a teraz z grubej rury!... Soilwork i Behemoth! Cóż można powiedzieć. Myślę, że te zespoły po prostu maja coś takiego w sobie, co zaspokaja gusta także tych osób, które nie się parają metalem, mają kopa. Zatem czy Behemoth gra komercyjnie? Nie sądzę. Myślę, że można trafić w gusta zarówno metali jak i innych maniaków i cieszyłbym się jakby nam się to udało. Na razie na to wychodzi, jak słucham 3:15 min naszego nowego materiału. Będzie soczyście i myślę, że nowy materiał zbierze dużo dobrych opinii zarówno z metalowej strony, jak i z tej innej. Jedno jest pewne, nie podążamy za trendem, ale gramy tak jak czujemy w chwili obecnej. Myślę, że nie zawiedziemy i metale się na nas nie obrażą, bo będzie zajebiście.
Trzymam za słowo! A Soilwork i Behemoth... Nie sądzisz, że to wytwórnie wytwarzają pewna koniunkturę na takie, a nie inne granie? Szczerze mówiąc podoba mi się bardziej takie wydanie Behemotha, niż wcześniejsze blackowe łupanki (pewnie ktos spali mnie za to żywcem!). A z drugiej strony nowy Soilwork nie do końca mnie przekonuje.
Z przykrością musze stwierdzić, że nowego Soilwork nie słyszałem, ale 'Predator's Portrait' jest mniam! Behemotha też ostatnio nie słucham, a najbardziej podoba mi się 'Satanica'. Z ta koniunkturą to pewnie jest tak, jak mówisz. Z tego, co się dowiedziałem na studiach, sporo zależy od tego co się ludziom po prostu wciśnie. Jednak coś w tym jest - można sprzedać wszystko. Ale nie mogę powiedzieć, że te zespoły grają hooyowo, bo tak nie jest. Zajebiście duży wpływ ma na odbiór ma samo nagranie, a w przypadku tych zespołów nie można mieć wiele zastrzeżeń. Wytwórnie robią swoje, czyli sprzedają swoje produkty - to jest ich cel. Nie da się z tym walczyć i tak po prostu musi być. Można na zawsze zostać w podziemiu i grac muzykę dla ścisłego grona odbiorców, ale czy o to chodzi? Na pewno wiele kapel ma taki cel, żeby grac dla elit, jak to określają. Jednak uważam, że zajebiście jest, gdy bardzo wiele ludzi akceptuje twoją muzę. Będziemy grac tak, jak będziemy, niezależnie czy to będzie dla nisz czy dla ogółu. Sami jesteśmy fanami i trudno jest się oprzeć wpływom tego, co jest znane i czego słuchamy. Wydaje mi się, że wiele zespołów jest niesłusznie winionych za to, że zeszły na psy (sam często takie opinie wysnuwam, ale czy to jest słuszne?). Myślę, że każdy ma na tyle świadomości, ze słucha tego, co mu się po prostu podoba, a czy to jest komercha, to niech już to inni oceniają i zatrzymają to dla siebie. Element nie stara się trafić w konkretne gusty, ale czy robiąc muzę taką jaka nam się podoba, będąc fanami innych zespołów stworzymy coś całkowicie odrębnego? Nie wiem. Na pewno wypływa z nas dużo naturalności i nie kopiujemy innych kapel. Ale czy inni tak stwierdza? Pewnie to już nie nasze zmartwienie. Myślę, że i tak znajda się tacy, którzy docenią naszą robotę, jaka by ona nie była, a będzie jak najlepsza z naszej strony.
Powiedz coś o koncepcie tekstowym "Psycho".
Tekstami w Element zajmuje się ja. W sumie skoro mam drzeć się do mikrofonu, to fajnie by było jakby mi to odpowiadało. Zresztą nikt poza mną by się tym nie zajął. Lecz teksty bynajmniej nie są odkładane całkowicie na drugi plan i jednak mają jakąś wartość. Wszystkie teksty powstają pod muzykę. Nie ma takiej sytuacji, że mam nagle natchnienie i taki czy inny liryk musi pojawić się na płycie i układamy do niego utwór. Jednak staram się, żeby tekst pasował klimatycznie do danego utworu. Teksty są ogólnie dość pokręcone, tzn. często staram się wymyślić cos głupiego (nie w sensie durnego), coś co będzie na maksa zakręcone i będzie robiło trochę chory obraz tego, co ze sobą niesiemy. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z lirykami, ponieważ one mimo wszystko mają sens i dotyczą głównie życia i uczuć nam towarzyszących. Jest w nich sporo gniewu i niezadowolenia z tego, co się z nami dzieje - głownie chodzi o uczucia związane z innymi osobami; jest w nich sporo ironii. Niestety, albo stety, nie mamy żadnej ideologii. W żadnym tekście nie ma pochwal dla tego, czy owego. Jesteśmy pod tym względem naturalni. Nie gramy dla Szatana, ani nie śpiewam o brutalności, kataklizmach i wojnach, ani o smokach rycerzach, bo to mi całkowicie nie odpowiada. Teksty są refleksyjne i można sobie sporo rzeczy wyobrazić czytając je. Wszystkie są napisane po angielsku, ponieważ wole ten język od rodzimego (mam nadzieje, ze nikt się na mnie nie obrazi). Jednak, zgłębiając je, na pewno nikt nie straci czasu - zawsze to milo przeczytać o tym co ten koleś z Element ma do powiedzenia.
A przemycasz w lirykach coś ze swoich osobistych poglądów czy filozofii życiowej?
Pewnie po części tak, ale na pewno każdy będzie się mógł do tego osobiście ustosunkować i ewentualnie olać to wszystko. Na pewno nie staram się komuś czegoś wmówić, ani kogokolwiek do czegokolwiek nakłaniać. Teksty są dość obiektywne (przynajmniej tak mi się wydaje) i powinny być neutralne wobec tych, którzy je czytają. Na pewno nie mam do przekazania żadnych konkretnych poglądów. Teksty są o wszystkim i o niczym - zawierają moje przemyślenia dotyczące życia. Nie były stworzone po to by wywierać wpływ na tych, którzy nas słuchają i w moim przekonaniu nikt po ich przeczytaniu nie zmieni swoich najwartościowszych poglądów. A jeśli chodzi o moja filozofie życiowa to chyba takowej ściśle określonej nie ma...
Rozumiem. Nie uważasz, ze tak naprawdę ludzi słuchających Metalu za przeproszeniem gówno obchodzi to, co mają do powiedzenia kapele i tak naprawdę drukowanie książeczek jest wg nich marnotrawstwem papieru.
To bardzo celna uwaga! Pewnie większość nie czyta tekstów, bo po prostu słuchają muzyki. Ale jednak niektórzy na to zwracają uwagę. Poza tym zawsze jest o czym pogadać podczas wywiadu. I jakby nie było, chociażby wtedy ludzie się dowiadują co ma na myśli dany zespól grając swoja muzę, nawet jeśli później tekstów nie przeczytają. Poza tym, już samo obejrzenie wkładki, grafik i przeczytanie tytułów utworów kreuje pewien obraz - musisz się ze mną zgodzić. Mimo wszystko uważam, że teksty są dość ważne i powinny być na dobrym poziomie, choćby dla tych, którzy je rzeczywiście czytają. Poza tym, mając ładnie zrobiony booklecik, milo jest sobie poczytać teksty, słuchając zarazem płytki, która nam akurat przypadła do gustu. W moim wypadku często się tak zdarza.
Skoro już zahaczyliśmy o wkładkę... Powiedz mi kto jest autorem frontu i co to w ogóle ma być? Koncept, dopełnienie tekstów czy może jeszcze cos innego?
Szczerze powiedziawszy sam nie wiem co dokładnie jest na okładce naszej płyty. Grafikę robił mój kumpel Xisaq (www.xisaqduch.piwko.pl). Jako zespól nie mięliśmy żadnej koncepcji na cover i po prostu powiedziałem koledze, żeby zrobił coś fajnego, no i spodobała się nam większość konceptów artystycznych Przemka (Xisaq). Jest bardzo zakręcona i dziwaczna. W sumie to doskonale pasuje do tekstów. Z okładeczki jesteśmy bardzo zadowoleni, bo jest oryginalna i ma dość nietypową, jak na Metal, kolorystykę. Można się w niej dopatrzyć wielu ciekawych rzeczy i pozostanie oficjalnym projektem - tym bardziej, że, jak dotąd, zbierała same pochlebne opinie.
Powiedz mi teraz jak stoi finansowanie zespołu w podziemiu? W końcu na sesję i płyty wydaliście pieniążki. Zwróciło się wam to w jakimkolwiek stopniu, czy może 'Psycho' jest nadal niejako kredytowana z waszych kieszeni?
Niestety jesteśmy zmuszeni do finansowania wszystkiego co się dzieje wokół zespołu. Cóż, tak musi na razie być. Jak dotąd nam to nieźle idzie, ponieważ bardzo nam na tym zależy i granie sprawia nam zajebiście dużo przyjemności. Po nagraniu 'Daemonopolis', które zostało szczęśliwie wydane przez Apocalypse Production w serii 'Ĺšwieża Krew', zdecydowaliśmy, że nagramy cały album, bo wtedy łatwiej zachęcić wytwornie do wydania materiału. Kiedy mają gotowy stuff i nie muszą ponownie wydawać kasy na studio jest dużo łatwiej. Wydaliśmy na to dużo pieniędzy i jak dotąd to się nie opłaciło. Jednak pozostało jeszcze wiele wytwórni do zaatakowania i o wiele łatwiej jest promować zespół, nawet na własną rękę mając long-playa. Po prostu to robi o wiele większe wrażenie i sporo ludzi kwalifikuje płytę (szczególnie za granica) do 'oficjalnych' wydawnictw. Często w reckach czy playlistach mamy napisane "self-released". I teraz pytanie: czy jakbyśmy mieli trzy kiepsko nagrane utwory, ktoś byłby chętny do puszczenia nas w swoim radiu czy zrecenzowania w dużym zinie? Może tak, a może nie. Na pewno po 'Daemo' nie było tak, jak teraz. Mam świadomość, że mogę nasza płytkę wysyłać gdziekolwiek bez zażenowania i myślę, że to jest największa korzyść z wydanej kasy na nagranie. Poza tym za te pieniądze mogliśmy spędzić np. bardzo upojne wakacje, albo pojechać sobie gdzieś na dłużej. Ale stwierdziliśmy, że na wakacje pojedziemy do Hertza - zresztą to już kwestia priorytetów. Wierzymy, że kiedyś ten wysiłek i wyrzeczenia się opłacą i zaprocentują. To nas trzyma razem, a razem będziemy, bo ELEMENT to bardziej rodzina niż skład muzyków, których łączą konkretne profity. Teraz wiem jedno - ostatniego grosza właduję w zespół i pociągnę chłopaków za sobą. To nasza szansa. Wiemy, że nie jesteśmy źli, i że na naszej muzie wytwórnie mogą zarobić kupę hajsu. Mam nadzieje, że to tylko kwestia czasu i w końcu to wszystko wypali na maksa.
Pora na zareklamowanie Elementu tym, którzy go jeszcze nie słyszeli. No i ostatnie słowo do fanów!
Kochane metale! Sprawdźcie nasz site www.element.metal.pl i koniecznie przesłuchajcie nasze sample. Nasze nagrania są dostępne dla wszystkich - wystarczy się z nami skontaktować (najlepiej mail'em). Przeczytajcie nasze recenzje w dziale 'Media' i wpiszcie się do księgi gości. Będziemy zajebiście wdzięczni za jakąkolwiek formę kontaktu i nie zapomnimy o tych, którzy nas wspomagają. Check it out! Naprawdę warto! Mam nadzieje, ze się zobaczymy na koncercie w Waszym mieście (wszędzie dojedziemy, jeśli będzie taka możliwość). Cheers and greetingz from us - ELEMENT!
Czyżbyś studiował marketing...?
DoobaN
