Warheim.org

element - psychophenomenon

2003

neo death / experimental death

10/10 EDITOR'S CHOICE!

Ech kurwa! Szlag mnie trafia jak słyszę taki Element a potem słyszę płytki niektórych kapel "mainstreamowych" wydających regularnie, krążki. Dlaczego nie ma tam miejsca dla takich perełek jak choćby, Element? Tego właśnie nie wiem. Dla mnie takie zespoły z podziemia biją niektórych "przodowników pracy" nie tylko polskiej sceny. Muzyka podziemna jest odważniejsza. Takie kapele właściwie nie mają nic do stracenia i osiągają optymalny poziom grania tego co dokładnie chcą a nie tego co wypadałoby grać aby się sprzedało. W tym miejscu chciałbym jeszcze oświadczyć, że nie uważam wszystkiego ze sceny "oficjalnej" za komercję jakby ktoś mógł pomyśleć czytając poprzednie zdania. Boli mnie po prostu fakt niedoceniania takich zespołów.

Przejdźmy jednak do "Psychophenomenon". Krążek przebogaty - to słychać od razu. Zespół określa swoją muzykę mianem Neo Death Metalu. Postaram się objaśnić z czym to się je. Mówiąc najprościej jest to mix (ale o co tyle krzyku? Hehe) wielo-gatunkowy z naciskiem na death / black metal. Najczęściej rozbrzmiewa tu melodyjny death metal (zaznaczam, że nie ma nic wspólnego z tym szwedzkim). Przemieszany został z technicznym death metalem oraz z progressive i experimental. Sporo na tej płytce "eksperymentów" ponieważ jest tu cała masa nietypowych rozwiązań. Najróżniejszych zmian i przejść w inne klimaty. Klawisze to element kluczowy tego krążka. Rozbrzmiewają niemalże przez cały czas ale jakże są zróżnicowane! Uderzają prosto w przysadkę mózgową i doskonale przemawiają do odbiorcy w takiej oprawie! Raz są podobne do tych z Bal-Sagoth, innym razem ocierają się o "The Mother And The Enemy" Lux Occulta. Album, mimo tak wielkiego zróżnicowania jest bardzo składny i przemyślany. Budzi emocje a to jest bardzo ważne. Bez różnicy czy negatywne czy pozytywne ale obok muzyki Element nie można przejść obojętnie. Może się mylę ale chyba o to właśnie chodzi? Akustyczne wstawki, czyste partie wokalu (nawet chórki) nietypowe elektroniczne pasaże... można by napisać elaborat o wszystkich charakterystycznych częściach Element. Partie solowe wprowadzajšą odrobinę zamętu do kompozycji jednak nie są wyrwane z kontekstu. Są bardziej jak chaotyczny powiew na wyrwanie z marazmu rzeczywistości. Jest to zespół bardzo ciekawy. Ich debiutancki krążek porównałbym do debiutu Demise. Wywarł na mnie podobne wrażenie i może w pewnym sensie podobne odczucia. Świeży powiew. Ciekawa muzyka, zagrana z głową... może się powtarzam ale "aż chce się do niej wracać". Pewnie Element zostanie podobnie niedoceąnianą kapelą jak i Demise i setki innych... o świecie okrutny.

Rimmön

© Element 2007