Mrock.republika.pl

element - psychophenomenon

(8,7/10)

"Neo death" - taki sobie chłopaki z Element wymyślili określnik własnej muzyki. Co by nie mówić, trafili tym w samo sedno. O ile bowiem ich twórczość na pewno wyrasta bezpośrednio z korzeni death metalowego grania w najczystszej postaci, to zdecydowanie nie jest to muza zachowawcza i z rzeczoną czystością wiele wspólnego nie ma. A zatem kto spodziewa się po Element półgodzinnej monotonnej napierdalanki, ten się srodze zawiedzie, bo napierdalanka i owszem jest, ale prócz niej zespół proponuje intrygujące patenty wplecione w agresywne i szybkie kawałki. Nie od parady w składzie Element znajdują się klawisze - nie grają one może głównej roli, lecz stanowią istotny składnik brzmienia zespołu, wprowadzając od czasu do czasu futurystyczne elementy (futurystyczne jak na ten typ muzyki). Dla mnie pewnym minusem owych klawiszowych partii jest to, że czasami brzmią one jednak zbyt tradycyjnie, zbliżając się do produkcji blackowych. Na szczęście jednak umiejętnie równoważą je wstawki elektroniczne właściwe naszym czasom, czyli piski, zgrzyty i pochody na sekwencerze. Fajne. Ciekawe są próby czystego śpiewu, dość częste w tego typu muzyce, tu wcale nie oczywiste i całkiem udane.

Jestem pod dużym wrażeniem pomysłowości muzyków Element. Nie ograniczają się do powielania death/blackowych patentów, ale każdy kawałek zawiera coś intrygującego, co odróżnia go od reszty. A to niegłupi klawisz, a to elektroniczne smaczki, a to czysty głos, a to akustyczne zwolnienie, a to nietypową zagrywkę gitarową. Jednym słowem, coś się dzieje i brzmi to niebanalnie. Sądzę, że warto posłuchać tej płyty - kieruję te słowa nie tylko do maniaków deathowego grania, ale też pozostałych fanów dobrej muzyki, bo to jest dobra muzyka!

YM

© Element 2007