horrendum.tk

autor: wojtek obst

element - psychophenomenon

Zaskoczył mnie ten zespół, bo niby jeszcze garażowy, niby album wydany własnym sumptem, a nagrany w tak charakterystycznym i znanym studiu jak Hertz, brzmiący wybornie, naprawdę ciekawy. Czy to jeszcze garaż, czy Element jest już w pełni profesjonalnym zespołem? Moim zdaniem to drugie, do pełni szczęścia brakuje im tylko dobrego wydawcy.

Płyta zaczyna się od elektronicznej introdukcji, wprowadzającej w klimat, dalej zaś słychać neo metal - bo z takim gatunkiem identyfikuje się Element. I rzeczywiście, kategoria jest dobra - słychać tam wiele rodzajów ciężkiego grania - death, black, raz grają lekko, raz ciężej, wyraźnie słychać inspiracje - Emperor (te klasyczne smyczki znane z intro do "Eruption"), Nile, klasyczne death metalowe kapale (Carcass, Cannibal Corpse, Death), poza tym muzyka nieco "lżejsza" - Slipknot, Pantera, czy nawet Korn. Tak, słychać tutaj wiele wpływów, dużo ciekawych patentów, ale bynajmniej nie oznacza to, że Element jest zespołem kopiującym czyjeś tam dokonania. Nie, zdecydowanie nie! Powiedziałbym że to mieszanka stylów tych wszystkich wymienionych kapel, przyprawiona dodatkowo własnym stylem. Bo jedno o płycie "PsychoPhenomenon" powiedzieć można z pewnością - że jest świeża, wnosi do skostniałego gatunku wiele nowego. Element jest więc jednym z nielicznych zespołów w podziemiu, które rzeczywiście można w pełni zidentyfikować. Można o nich powiedzieć, że to nie coś w stylu Emperor, trochę podobne do Nile itd. Nie, Element to tylko i wyłącznie Element, a każdy kto nie wierzy w nową muzykę metalową wychodzącą w Polsce, a tym bardziej w polskim podziemiu, koniecznie powinien sięgnąć po album PsychoPhenomenon - zapewniam, że zaskoczy się bardzo miło. Nie dość że wyżej pieje peany na temat tej płyty, to muszę dodać jeszcze jedną rzecz - że nie idzie jej nic zarzucić, kompletnie nic. Będę miał Element na oku, bo zespół może jeszcze wiele zdziałać, ma ogromny potencjał i własny, niepowtarzalny styl.

© Element 2007